Wakacje w beczkach kempingowych w Czorsztynie

Były ewenementem na skalę krajową. Wielkie, dębowe beczki kempingowe pod zamkiem w Czorsztynie były nieodłącznym obrazem Podzamcza lat 60 i 70 XX. w. Zniknęły jak cały Stary Czorsztyn wraz z zalaniem Doliny Dunajca. Ale my je odnaleźliśmy i wiemy gdzie dzisiaj są.

W Czorsztynie pod zamkiem, blisko Zielonych Skałek, w sąsiedztwie dawnego dworu Drohojowskich, później strażnicy WOP od lat 60 XX wieku funkcjonowało pole namiotowe, a obok niego stało całe „osiedle” beczek kempingowych w których mieszkali letnicy. Były to tzw. kufy, beczki do leżakowania piwa, które sprowadzone zostały w latach 60 XX w. Z Okocimia.

Jak wspominają mieszkańcy dawnego Czorsztyna beczek było ponad 20 i większość z nich była wykorzystywana do turystycznych celów mieszkaniowych. Mieszkali w nich zarówno turyści, którzy przyjechali, żeby podziwiać piękno Pienin jak i kajakarze, którzy tutaj organizowali zgrupowania oraz różne szkolenia i zawody w ramach funkcjonującej tutaj szkółki kajakarskiej. W pojedynczych egzemplarzach beczek funkcjonowały także sklepiki z trudno dostępnymi w tych czasach towarami cukierkami, pepsi czy lemoniadą.

„To było najlepsze miejsce w tamtych czasach, bo wszystko można było tam kupić. W sklepach towaru nie było, a tam było wszystko, zwłaszcza słodycze i cytryniady w woreczku, pepsi w oryginalnej butelce” – mówi Jolanta Krzysztof, która dzieciństwo spędziła w Czorsztynie.

Zarządcą ośrodka kempingowego z beczkami był Klub Sportowy „Pieniny” ze Szczawnicy, który w Czorsztynie miał swoją filię i prowadził tutaj prężnie działająca szkółkę kajakarską. Swoje beczki na terenie ośrodka miały także dla swoich pracowników dwie krakowskie firmy: Zakłady Tytoniowe i SPOMASZ.

Przed zalaniem starego Czorsztyna beczki zostały sprzedane i trafiły do różnych ludzi. Większą ich liczbę, bo 6 sztuk kupił wówczas Kazimierz Wolski z Czorsztyna, mieszkający dziś w Mizernej.

„Beczki, które stały pod zamkiem, obok strażnicy WOP i dawnej gorzelni pamiętam z okresu lat 70. XX. Zostały one przywiezione z Tymbarku lub Okocimia i dostosowane do celów mieszkaniowych dla turystów. Wykonano w nich daszki, zrobiono okna, drzwi i wstawiono do nich niezbędne sprzęty. Lekko licząc każda z nich dziś ma co najmniej co najmniej 60 lat. Aby je przetransportować z dawnego Czorsztyna w 1995 roku musieliśmy użyć dużego dźwigu” – wspomina Kazimierz Wolski.

Standardowa beczka kempingowa była wyposażona w dwa łóżka pomiędzy którymi znajdował się stolik. Do każdej z beczek był doprowadzony prąd i podłączona lampa. Z jednej strony beczki były drzwi, natomiast z drugiej okno.

Prowadzeniem ośrodka z czorsztyńskimi beczkami zajmowali się Adolf i Danuta Semczuk, a po nich prowadzenie ośrodka przejął ich syn Zbigniew z żoną Elżbietą. Zbigniew Semczuk w tamtym czasie prowadził także bardzo popularną szkółkę kajakarstwa. Dziś oboje mieszkają w Nowym Targu i z wielkim sentymentem wspominają czasy kiedy prowadzili ośrodek w Czorsztynie. Ich wspomnienia będzie można przeczytać na staryczorsztyn.pl niebawem.

Czorsztyńskie beczki kempingowe były czymś wyjątkowym o czym może świadczyć fakt, że obok słynnych „Diogenesów” wymieniano je jako przykład niespotykanych gdzie indziej, oryginalnych domków kempingowych – letniego marzenia wielu turystów w Polsce w latach 70. XX w.

Beczki zostały przeniesione z Czorsztyna do Mizernej przed zalaniem, około 1995 roku. Dziś stoją i czekają na renowację. Mają być w niedługim czasie odnowione i ponownie udostępnione do zamieszkania dla letników.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, udostępnianie tylko za zgodą redakcji portalu staryczorsztyn.pl/Marzena Mordarska – Czuchra

Przeczytaj także:
W beczkach nie tylko się mieszkało, ale i kupowało piwo, oranżadę, cukierki i inne niedostępne wówczas rarytasy – Stary Czorsztyn

Akcja „Tama Tamie” w Czorsztynie / 1990 – 1992/

Aleksandra Knopik: W Czorsztynie spędzałam przez kilka lat każde wakacje, bo tata budował zaporę. To był piękny i niezapomniany czas ! – Stary Czorsztyn

Elżbieta Semczuk: „Na beczkach” w Czorsztynie tętniło życie. To była wymarzona „miejscówka” na wakacje! Tutaj poznałam mojego męża – Stary Czorsztyn

Shares