Wspomnienia ze Starego Czorsztyna: Spływy Dunajcem, wycieczki w góry i spanie na sianie. Nieznana historia PTTK w Czorsztynie

Do Czorsztyna, podziwiać piękno Pienin już od początku XX wieku przyjeżdżało wielu miłośników gór i górskiej przyrody, ale bardzo duży wzrost ruchu turystycznego i jego masowy charakter pojawił się po II wojnie światowej. Szczególnie dużo turystów przywożonych tutaj autobusami przez zakłady pracy pojawiło się w Czorsztynie już na początku lat 60 XX. w. Większość turystów nocowała wówczas po prywatnych kwaterach w Czorsztynie i Kluszkowcach, ale nie rzadko turyści nocowali na sianie w stodole, myli się w misce i korzystali z przydomowych wygódek.

Początki ruchu turystycznego w Czorsztynie swoje początki mają w latach 20 XX wieku, kiedy to Stanisław Drohojowski, brat właściciela Czorsztyna Mariana Drohojewskiego, właściciel Nadzamcza doceniając walory turystyczne Pienin i Czorsztyna rozpoczął intensywne prace nad tworzeniem letniska nad zamkiem czorsztyńskim. W latach 30. XX wieku wzniesiono tam kilka budynków, które dały początek letnisku na Nadzamczu, którego intensywny rozwój wstrzymał wybuch II wojny światowej.

Intensywny ruch turystyczny miał natomiast miejsce już od początku lat 60. XX wieku na dolnym Czorsztynie przy tzw. Skrzyżowaniu, „za Obłozem”. Tutaj znajdowały się najbardziej charakterystyczne obiekty Czorsztyna: Restauracja „Pieniny”, czorsztyńskie „Basie”, czyli domy wypoczynkowe Funduszu Wczasów Pracowniczych czy popularne budki z piwem w których po ciężkim dniu pracy spotykali się miejscowi flisacy.

Tutaj także od początku lat 60. XX wieku działał oddział PTTK. Początkowo była to niewielka budka, która później została zastąpiona wzniesionym w jej miejscu drewnianym pawilonem obok którego znajdował się kiosk z pamiątkami. W sąsiedztwie znajdował się także charakterystyczny „Grzybek” w którym można było kupić zarówno piwo jak i oranżadę. Od samego początku działalności placówki PTTK w Czorsztynie pracowała w niej Krystyna Niewiadomska z domu Dębska.

Krystyna Niewiadomska ze znajomym przy słynnym czorsztyńskim „Grzybku” gdzie można było kupić zarówno piwo jak i oranżadę. Fot. ze zbiorów Beaty Niewiadomskiej – Bochnak

Mama w PTTK w Czorsztynie rozpoczęła pracę jako 17-letnia dziewczyna w roku 1962 i całe swoje zawodowe życie związała z tą pracą, którą zresztą bardzo lubiła. Zajmowała się organizowaniem pobytu i noclegów turystom w Pieninach. Planowała i przydzielała noclegi grupom zorganizowanym, które przyjeżdżały z zakładów pracy na wycieczki w Pieniny. Noclegi były organizowane w kwaterach prywatnych w Czorsztynie i Kluszkowcach. W tamtym czasie takich miejsc noclegowych w prywatnych kwaterach w obu miejscowościach było ponad 1200” – mówi Beata Niewiadomska – Bochnak, córka Krystyny Niewiadomskiej, która znaczną część dzieciństwa spędziła z mamą w punkcie PTTK w Czorsztynie.

PTTK od lat 60.XX wieku rósł w siłę. Jednostka miała coraz większa bazę noclegową, zajęła się także organizacją spływu Dunajcem oraz wynajmem domków kempingowych i pola namiotowego pod Zielonymi Skałkami. Czorsztyński PTTK działał do początku lat 90 XX kiedy to zaczęto w związku z planowanym uruchomieniem zapory likwidować wszelką, w tym turystyczną aktywność w Czorsztynie.

Czorsztyński punkt PTTK był najważniejszym punktem turystycznym PTTK Krościenko. Stąd wyruszały wycieczki na szlaki górskie, na Trzy Korony. Tutaj zbierały się grupy turystyczne żeby rozpocząć swoją przygodę w Pieninach.

Do Czorsztyna, na tzw. Skrzyżowanie przyjeżdżały autobusy z turystami. Zadaniem mojej mamy było zorganizowanie im i przydzielenie noclegów. Kwaterunek był głównie po prywatnych domach, chociaż czasem przy nadmiernej liczbie turystów zdarzało się, że turyści nocowali w stodole na sianie i korzystali z wygódki na podwórzu. Zamiast wanny czy prysznica była miska z wodą. Ale wówczas nikt nie narzekał. Gdy przyjeżdżał autobus w którym było 50 osób mama zajmowała się przydzieleniem turystów do poszczególnych domów w których mieli spędzić noc. W jednym domu nocowało najczęściej po kilka lub kilkanaście osób. Kolejnego dnia po noclegu grupa wyruszała na szlak górski” – opowiada Beata Niewiadomska.

Ponieważ w tamtych czasach nie było telefonów komórkowych i takich jak dziś możliwości szybkiego kontaktowania się Krystyna Niewiadomska niejednokrotnie godzinami czekała na przyjazd grupy, która z niewiadomych powodów nie docierała na miejsce na wyznaczoną godzinę. Czasem zostawiała w oknie pawilonu PTTK karteczkę z informacją, że grupa ma się zgłosić na kwaterę do Kluszkowiec czy Czorsztyna pod wskazany adres.


W pawilonie razem z Panią Krystyną na turystów czekali także często górscy przewodnicy. W Czorsztynie wysoki sezon turystyczny trwał nieco ponad 4 miesiące i wówczas Pani Krystyna była na miejscu. Pozostałe miesiące pracowała w oddziale PTTK w Krościenku.

W zarządzie PTTK Krościenko, oddział w Czorsztynie był także spływ Dunajcem, który startował z przystani flisackiej zlokalizowanej na wysokości dworskich czworaków pod zamkiem.

Łodzie, wcześniej dłubanki, z których korzystano do około lat 60. XX wieku po 4 lub 5 spływały do Szczawnicy, gdzie kończył się spływ i tam goście wysiadali. Potem łodzie przewożono furmankami na przystań. Ilość osób w łodziach była podobna jak dzisiaj. Najczęściej do łodzi wsiadało 10-12 osób. Jeśli było więcej chętnych to łączyli pięć łodzi, a gdy było ich mniej to wystarczały cztery łodzie. Furmanki z łodziami jechały z Krościenka przez Snożkę i Czorsztyn pod zamek niedzicki” – opowiada Beata Niewiadomska – Bochniak.

Spływ był jedną z największych atrakcji turystycznych regionu. Już w latach w spływach uczestniczyły w nim dziesiątki tysięcy turystów rocznie. Na jednym z prezentowanych zdjęć ze spływu z lat 60. XX w. jest plansza witająca 100-tysięcznego lub milionowego uczestnika spływu. Dokładnie nie wiadomo, bo na zdjęciu ucięte są pierwsze cyfry tej liczby.

Artystyczne pasje Krystyny Niewiadomskiej

Pani Krystyna Niewiadomska (ur. 1945 r.) była także uznana malarką – samoukiem. Swoją przygodę z malarstwem rozpoczęła w 1975 roku. Jej pierwszy obraz przedstawiał dom rodzinny na Wroninie, pod ruinami zamku. W swoim malarstwie utrwaliła widoki dawnego Czorsztyna, który zniknął potem pod wodami Jeziora Czorsztyńskiego. Zginęła w wypadku samochodowym w 1995 roku w drodze do pracy.

Redakcja portalu staryczorsztyn.pl składa podziękowania Pani Beacie Niewiadomskiej – Bochnak za wspomnienia i pomoc w zebraniu materiałów oraz zdjęć do powyższego artykułu.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, udostępnianie tylko za zgodą redakcji portalu staryczorsztyn.pl/MMC

Elżbieta Semczuk: „Na beczkach” w Czorsztynie tętniło życie. To była wymarzona „miejscówka” na wakacje! Tutaj poznałam mojego męża – Stary Czorsztyn

Shares