Roman Pieńkowski : Dom pod stokiem i niepowtarzalny klimat tego miejsca. Tak zapamiętałem Czorsztyn sprzed ponad 50 lat

Pierwszy raz byłem w Czorsztynie na szkolnej wycieczce w podstawówce w 1968 roku. Nie zapomnę tamtych klimatów. Mieszkaliśmy w typowym obejściu góralskim u państwa Sedlaczków (to nazwisko zapadło mi w pamięć). Domostwo było zbudowane pod stokiem góry, w formie całego kompleksu – dom, obora, owczarnia, do którego wchodziło się drewnianą bramą z gontowym daszkiem. Do dziś czuję zapach owczej wełny i drewna, który panował w pomieszczeniach i mam w oczach złocistomiodowy kolor desek ścian. Zamki w Czorsztynie i Niedzicy spoglądały na siebie przez Dunajec. Cygańska orkiestra, którą mam na zdjęciach, przygrywała na przystani tratw, skąd zaczynał się spływ do Szczawnicy.

Młody skrzypek w Czorsztynie około 1950 roku /Fot. zbiory NAC

W 1977 r. kiedy byłem pod namiotem, na kempingu z beczkami, mówiło się o planach zalania wodą tych terenów. Z niemałym zdziwieniem rozpoznałem wówczas tych samych cygańskich grajków na przystani. Pamiętam, że gitarzysta, jako kostki, używał grzebienia. A kiedy na początku lat 90-tych pojechałem do Czorsztyna z moją żoną – byliśmy młodym małżeństwem – na stoku niedzickiego zamku trwała inwazja buldożerów, które okładały go kamiennym tłuczniem.

Widok na Równię Czorsztyńską i most do Niedzicy 1950 rok / Fot. NAC

Skończył się świat naturalnych góralskich domostw, pięknie wpisanych w otoczenie, a zaczął świat murowanych domków z blaszanymi dachami, które powstały w wyższych partiach. Góry przeżywałem, jako łazik, obładowany wielkim plecakiem, namiotem, śpiworem, dmuchanym materacem i nieodłączną gitarą.

Dworskie stodoły pod zamkiem w Czorsztynie (Równia Czorsztyńska) 1950 /Fot. NAC

Ciekawostką z mojego pobytu w Czorsztynie w 1977 roku jest to, że kiedy meldowałem się po przybyciu na miejsce, pan, widząc, że jestem z Podlasia (właściciel ośrodka, pan Semczuk), zapytał mnie, czy znam dziewczynę o tym nazwisku (tu wymienił imię), która mieszka na Podlasiu, a dokładnie siedem kilometrów od mojego miejsca zamieszkania. A to była moja koleżanka z klasy licealnej. Była kuzynką tego pana. Mały jest ten świat.

Roman Pieńkowski

Przeczytaj także:

Przystań flisacka w Czorsztynie – Stary Czorsztyn

„Korytnianka” w Czorsztynie – Stary Czorsztyn

Ostatnie chwile dworu Drohojowskich /Strażnicy WOP w Czorsztynie – Stary Czorsztyn

Shares

Mecenasi portalu: