„Korytnianka” w Czorsztynie

To była przepiękna, drewniana, piętrowa willa wzniesiona z bali świerkowych( brusów) przez Wandę Kossecką, znaną projektantkę kilimów w Czorsztynie – Podbrzeziu w 1932 roku. Willa wybudowana kilometr od sławnego „Skrzyżowania” w kierunku Maniów posiadała dwuspadowy dach i była nieoszalowana. Jak wspominają bywalcy tego domu było to wyjątkowe miejsce w którym działały zarówno warsztaty tkackie słynnych kilimów, jak również gościło w nim bardzo wielu znanych ludzi. „Korytnianka” w latach 30 XX wieku tętniła życiem, bo Wanda Kossecka prowadziła dom otwarty w którym gościła artystów, literatów i swoją rodzinę.

Nazwa willi „Korytnianka” pochodziła od nazwy wsi Korytna położonej na Podolu na wschód od Zbrucza, już przed wojną znajdującej się w granicach Związku Sowieckiego. Korytna była majątkiem rodziny Kosseckich w którym urodziła się i wychowała Wanda Kossecka. Po rewolucji w 1920 roku gdy wojska polskie zajęły na krótki okres Kijów. Wandzie i jej matce udało się do Polski przewieźć część wyposażenia dworu w Korytnej, które po różnych kolejach losu na dłużej znalazły miejsce właśnie w „Korytniance”.

„Willa położona była w dużym ogrodzie nad samym Dunajcem. Ogród odgrodzony był od szosy łączącej Nowy Targ z Krościenka płotem. Tuż za drogą wznosiło się dość strome zbocza porośnięte gęstym świerkowym lasem. Od strony Dunajca nie było żadnego ogrodzenia i na całej długości około 200 m był dostęp do wody. Klomby i ogród kwiatowy zajmowały około jednej trzeciej części od strony wschodniej, dalej był ogród warzywny . W sadzie stały ule” – opisuje wygląd domu Kosseckiej Antonii Deskur, siostrzeniec Wandy Kosseckiej, który w młodości wielokrotnie bywał w „Korytniance”, a od lat 60. XX w. mieszkał z rodziną w tej willi.

Jak podkreśla autor wspomnień istniała pewna kontra pomiędzy surową, prostą elewacją „Korytnianki” , a wnętrzem z wyposażeniem zamożnego dworu. Jedynie pracownia kilimiarska zajmująca zachodnią część parteru z zainstalowanymi w niej warsztatami tkackimi przypominała, że dom to nie rezydencja, ale warsztat pracy .

„W części środkowej od strony północnej była klatka schodowa z korytarzami na piętrze zaś w części południowej duże, jasne, silne przeszklone pokoje. Na parterze znajdował się pokój jadalny, na piętrze pokój ciotki. Oba pokoje umeblowane były stylowymi meblami. Na ścianach wisiały portrety przodków Kosseckich oraz portret matki „cioci Wandusi” malowany pod okiem znanego portrecisty Krzyżanowskiego, a i samej ciotki malowany przez Witkacego. Poza tym na piętrze znajdowały się cztery pokoje gościnne, łazienka i składzik na wełnę, farby, osnowę i wszystko co było niezbędne do produkcji kilimów. Pokoje gościnne w założeniu miały być przeznaczone na wynajem turystom w praktyce jednak zajmowane były przez znajomych, przyjaciół których ciotka stale zapraszała” – wspomina Antoni Deskur.

Sentymentalnie wspomina „Korytniankę” i jej właścicielkę Wandę Kossecką również Maria Skubiszewska, kuzynka Antoniego Deskura .

„W młodości w czasie rewolucji bolszewickiej (Wanda Kossecka przyp. red) musiała opuścić swój majątek rodzinny na Podolu, znalazła się bezdomna w odrodzonej Polsce. Nie skorzystała z gościnności zapraszających ją krewnych, skutecznie wzięła życie we własne ręce i teraz nadszedł czas że to ona mogła się stać ostoją dla rodziny i przyjaciół zwłaszcza w czasie wakacji. Wybrała Podhale. Nabyła trójkątny kawałek ziemi przy drodze z Nowego Targu do Krościenka, na kilometr przed Czorsztynem. Był niedrogi, bo leżał tuż nad Dunajcem i był zagrożony powodziami, ale jak opowiadała ujęło ją jego wyjątkowo piękne położenie przy samym brzegu rzeki rwącej szerokim kamienistym korytem. Po jego przeciwległej stronie rósł młody las. Tutaj na tym trochę odosobnionym kawałku ziemi wniosła twój dom – piętrową willę z tarasami zwróconą ku rzece, tak aby widok i cichy szmer wody towarzyszyły mieszkańcom. Willa nazwała „Korytnianka” na pamiątkę utraconej Korytnej na Podolu. Po wschodniej stronie willi założyła trawnik z oczkiem wodnym pokrytym nenufarami i mały ogródek warzywny. Od zachodu stanęło obszerne pomieszczenie na warsztaty tkackie – planowana wytwórni gobelinów” – zapisała w swoich wspomnieniach Maria Skubiszewska.

Po śmierci Wandy Kosseckiej „Korytniankę” odziedziczyła jej kuzynka Stanisława Deskur, która na stałe mieszkała w Krakowie i tylko na wakacje przyjeżdżała do Czorsztyna. Faktycznym gospodarzem „Koryntanki” został jej syn Antonii Deskur, który był już wtedy po studiach prawniczych i zamienił przydział na miejsce na aplikacji adwokackiej w Nowej Hucie na aplikację w Nowym Targu, z którym związał całe swoje późniejsze życie zawodowe. Antoni zamieszkał w willi z żoną Barbarą i córką Ewą. Wyprowadzili się z willi kiedy mieszkańcy Czorsztyna musieli opuścić doliną Dunajca przed zalaniem jej wodami Jeziora Czorsztyńskiego.

„Z „Korytnianki” wyprowadziliśmy się w 1979 roku do Nowego Targu. Z tego co pamiętam pożegnanie z domem nie nastąpiło to od razu, bo spędziliśmy tam jeszcze jakieś wakacje w kolejnych latach. Po naszej wyprowadzce w „Korytniance” zamieszkali inżynierowie z hydrobudowy i wiedli życie słomianych kawalerów” – wspomina Ewa Deskur-Kalinowska, córka Antoniego Deskura , ostatniego właściciela „Korytnianki” .

Jak wspomina Pani Ewa jej ojciec chciał przenieść dom w jakieś ładne miejsce w okolicy, ale nie można było go od razu rozebrać, bo był zajęty przez pracowników hydrobudowy, podobnie jak przedwojenne pensjonaty w Czorsztynie – czorsztyńskie „Basie”.

„Korytnianka” przed wypełnieniem zbiornika miała zostać rozebrana, ale czy tak się stało nie wiemy. Zbiornik został wypełniony wcześniej niż zaplanowano w skutek wielkiej powodzi, która nawiedziła Podhale w 1997 roku.

Willa nie została przeniesiona do utworzonej na Stylchynie „Osady Turystycznej Czorsztyn” gdzie przeniesiono, bądź zrekonstruowano kilkanaście innych zabytkowych willi i innych obiektów ze Starego Czorsztyna.  To wielka strata, bo nikt na żywo nie będzie miał już okazji zobaczyć pięknej, wzniesionej w latach 30. XX w. willi Wandy Kosseckiej – wyjątkowego miejsca z niezwykłą historią.

Redakcja portalu staryczorsztyn.pl składa serdeczne podziękowania Pani Ewie Deskur–Kalinowskiej, krewnej Wandy Kosseckiej za wspomnienia i udostępnienie zdjęć z rodzinnego albumu oraz innych materiałów wykorzystanych w powyższym artykule.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, udostępnianie tylko za zgodą redakcji portalu staryczorsztyn.pl/MMC

Przeczytaj także:
Wanda Kossecka, „Korytnianka” i warsztaty kilimiarskie w Czorsztynie – Stary Czorsztyn

Shares