Żony żołnierzy placówki wojskowej w Czorsztynie w kościele ukradkiem ocierały łzy. Wspomnienia ze stanu wojennego

Grudzień 1981 roku, miałem wtedy 32 lata. Była dość ostra zima, opady śniegu. Czorsztyn – mała wioska, położona z dal od większych ośrodków miejskich opierał się panującej w kraju zawierusze politycznej.

Niedzielę – 13 grudnia 1981 roku pamiętam doskonale. Wybieraliśmy się na Mszę w naszej kaplicy, przygotowywaliśmy śniadanie. Dzieci, jak zawsze w niedzielny poranek próbowały przed wyjściem do kościoła obejrzeć jeszcze fragment „Teleranka”. Włączyliśmy telewizor „Beryl”. A tam… zaskoczenie, zamiast piejącego koguta oznajmiającego rozpoczęcie jednego z nielicznych programów dla dzieci, pojawia się generał Jaruzelski i skrywając emocje pod ciemnymi okularami oznajmia… to, co wszyscy pamiętamy. Stan wojenny – te słowa brzmią złowrogo, sprawiają, że wszyscy zamierają w bezruchu na klika chwil. Schodzę na parter domu, do rodziców. Oni też słuchają niedobrych wiadomości, są zaniepokojeni. Jednak ogarniamy się jakoś i w pośpiechu udajemy się do kościoła. Napotkani znajomi, sąsiedzi, tak samo przejęci tym, co usłyszeli. Zastanawiamy się jak będzie…


W czasie nabożeństwa nie możemy się skupić na modlitwie. Ówczesny Proboszcz – Ksiądz Antoni Siuda wyczuwając zdenerwowanie wiernych, próbuje nas pocieszyć, wzbudzić nadzieję, ale miałem wrażenie, że sam jest bardzo poruszony. Były wśród nas wtedy żony żołnierzy służących na placówce wojskowej w Czorsztynie. Kobiety ukradkiem ocierały łzy.

Życie w Starym Czorsztynie w latach 70. i *0 . XX w. koncentrowało się wokół tzw. Skrzyżowania przy którym stała m.in. Restauracja „Pieniny”, dawniej Gospoda u Sperlinga

Następne dni – brak wiarygodnych wiadomości, informacje telewizyjne naznaczone propagandą. Trudno podjąć codzienne obowiązki. Pamiętam, że w niedzielę – 13 lutego wyruszyłem z rodziną w odwiedziny do bratowej mieszkającej niedaleko Brzeska. Poranek po nocnych opadach śniegu, drogi nieodśnieżone, pokryte kilkunastometrową warstwą śniegu, ślisko. Tuż po wyjeździe z domu uznałem, że ten wyjazd nie był dobrym pomysłem. Na Obłazie miałem zawrócić, ale w końcu dojechałem do posterunku Milicji Obywatelskiej. Milicjanci odradzili mi ostatecznie wyjazd z Czorsztyna. W okolicach Brzeska odbywały się wtedy duże protesty rolników.

Zaraz po wprowadzeniu stanu wojennego doszło do błyskawicznej zmiany na stanowisku naczelnika gminy Czorsztyn. Nazwisk nie wymieniam.

W lutym 1981 r. urodził mi się wyczekiwany syn. Radość, która zapanowała w domu odsunęła na dalszy plan myśli o sytuacji politycznej. Chociaż były one niezwykle dla nas istotne. Czas był, kiepski, jeśli chodzi o zaopatrzenie w potrzebne do życia rzeczy. Sklepy świeciły pustkami. Już od paru lat panował kryzys, brakowało większości artykułów codziennego użytku. Problemów przysparzał zakup odzieży, butów, mleka w proszku. Tego, co potrzebne …

W tym czasie Czorsztynianie budowali domy, borykaliśmy się z brakiem wszystkiego, materiały budowlane trzeba było „załatwiać na lewe”, kwitł wtedy czarny rynek. Kiedy jechaliśmy do Krakowa spotykałem przy drodze posterunki wojskowe, żołnierze na skrzyżowaniach grzali się przy koksownikach. W połączeniu z codziennymi trudnościami, świadomością braku wolności oraz poczuciu bezsilności tworzy się obraz naznaczony doświadczeniem traumy.
Mam wrażenie, że życie skupiało się w domach, chyba wzmacniały się więzi między członkami rodziny, znajomymi, przyjaciółmi. Na częstych spotkaniach, przy różnych okazjach toczyły się „nocne Polaków rozmowy”. Oczywiście z akcentami politycznymi i opozycyjnymi. W naszym małym mieszkanku, na poddaszu toczyło się szczęśliwe życie rodzinne, budowa domu zaprzątała nam myśli, praca zawodowa pochłaniała czas. Kontakty z opozycją i zakładanie „Solidarności” to oddzielna sprawa.

Kazimierz Jabłoński 

Podziękowania za wspomnienia z czasów wprowadzenia stanu wojennego redakcja portalu staryczorsztyn.pl kieruje do Pana Kazimierza Jabłońskiego i Pani Katarzyny Jabłońskiej.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, udostępnianie tylko za zgodą redakcji portalu staryczorsztyn.pl/MMC

Gumna dworskie Drohojowskich – czworaki

Shares