Stan wojenny w Czorsztynie. Tak mieszkańcy wspominają 13 grudnia 1981

40 lat temu, 13 grudnia 1981 roku w całej Polsce wprowadzono stan wojenny.  W Czorsztynie liczącym wówczas ponad 320 mieszkańców wydarzenie to i później utrzymywany przez kolejne dwa lata  stan wojenny wspominane są jako czas smutny, ale bez radykalnych działań ze strony PRL-owskich władz. Ludzie zapamiętali natomiast ciężki czas po wprowadzeniu kartek na żywność, wyłączanie prądu i siedzenie przy świeczkach. Inne wspomnienia ma Pan Stanisław Plewa , który miał wówczas 40 lat, a inne 14-letnia wówczas Bożena Wojtaszek.

Jak wspominają świadkowie wprowadzenie stanu wojennego i sam jego przebieg w Czorsztynie miał dość łagodny przebieg. Czorsztyn liczył wtedy około 320 mieszkańców i byli to raczej stroniący od polityki spokojni ludzie. Swoje też robiło oddalenie od miasta i dużych zakładów przemysłowych. W tym tym czasie nikt z rodziny naszych rozmówców nie pracował nawet w nowotarskim „Kombinacie”. Dostęp do informacji o tym co się dzieje w dużych ośrodkach był bardzo utrudniony, a dodatkowo bardzo mroźna i śnieżna zima nie sprzyjała podejmowaniu jakiś akcji protestacyjnych.

„Wieczorami wyłączano prąd. Ludzie siedzieli wieczorami przy świeczkach, a gdy tych brakło nawet przy „kagankach”, czyli cmentarnych zniczach. Tworzyło to dziwny nastój, dzieci się bały i bez problemów dawały się zagonić do łóżek. Milicja zażądała utworzenia straży obywatelskiej która miała pomagać w pilnowaniu porządku szczególnie w nocy. Mieli ja tworzyć miejscowi strażacy, ale nie było to w końcu potrzebne, bo czorsztyńskich magazynów pilnowali stróże nocni i to wystarczyło” – wspomina 81 – letni dziś Stanisław Plewa z Czorsztyna, który przez całe życie pracował jako zdun.

Stanisław Plewa który był zdunem i jeździł po okolicy budować piece musiał mieć specjalne pozwolenie na przemieszczanie się w strefie przygranicznej. Uzyskał je bez żadnych problemów pomimo tego, że miał od lat nieaktualny dowód osobisty, ale nikt tego dokładnie nie sprawdzał.

Często też jeździł autobusem po części do Krakowa autobusem. W okolicach Pcimia postawiono posterunek, przy którym stał palący się koksownik i patrol milicji i ZOMO. Zatrzymywali przejeżdżające pojazdy, ale na krótko i nikogo dokładnie nie kontrolowali.
Milicja w Czorsztynie miała rozeznanie w tym kto mógłby byś ewentualnie jakimś zagrożeniem dla spokoju i na takie osoby wywierane były naciski. Pozostałe osoby nie angażująca się w tematy polityczne zostawiano w spokoju” – dodaje Bożena Wojtaszek.

Inne spojrzenie i wspomnienia z 13 grudnia 1981 roku i wprowadzenia stanu wojennego ma Bożena Wojtaszek. W momencie wprowadzenia stanu wojennego miała 14 lat i była uczennicą 8 klasy Szkoły Podstawowej w Czorsztynie.

” Z 13 grudnia 1981 roku pamiętam dzień bez Teleranka. Zamiast niego był Pan w ciemnych okularach który głosem bez emocji ogłaszał stan wojenny. Ojciec który wydawał się być tym ogłoszeniem przerażony powiedział:”To będzie wojna, wybuchła kolejna wojna, tylko czekać aż czołgi wjadą”

I te czołgi, nas dzieci wystraszyły potwornie i zaczęliśmy płakać. Mama krzyczała na ojca żeby się przestał wygłupiać i straszyć dzieci. Żadnej wojny przecież nie będzie, bo gdzie wróg? Ale nie poszliśmy wtedy do kościoła, bo a nóż te czołgi…(chodziliśmy wtedy na msze do Czorsztyna, bo w Krośnicy nie było wtedy kościoła) i ojciec który pracował wtedy w Czechosłowacji i przyjeżdżał do domu na sobotę i niedzielę został cofnięty z przejścia granicznego w Chyżnem, bo nie miał pozwolenia na wyjazd za granicę. Wkrótce dostał je bez problemu, bo przedsiębiorstwo w którym pracował pomogło to załatwić.

W szkole z tego co pamiętam nic właściwie nie mówiło się o wprowadzeniu stanu wojennego,. Nie było żadnych odniesień do tego faktu, żadnych komentarzy, tłumaczeń czy wyjaśnień. Siedzieliśmy w domach na jakimś końcu świata, zima była ciężka i jakoś tak to ciężkie doświadczenie przeszło ulgowo. Pamiętam, że w kolejne wakacje spotkałam się z moją kuzynka, która mieszkała w Nowej Hucie, tuż koło kościoła Arka Pana i dopiero ona opowiadała mi o tym, że te czołgi na ulicach to jednak były….” – wspomina Bożena Wojtaszek, mieszkanka Krośnicy.

13.12.1981, Zbąszyń. Wprowadzenie stanu wojennego – przejazd kolumny wojsk z garnizonu w Sulechowie ulic¹ Świerczewskiego (obecnie Senatorska) w Zbąszyniu. Zdjęcie wykonane w godzinach przedpołudniowych z okna mieszkania prywatnego autora.
Fot. Grzegorz J. Żołnierkiewicz  (domena publiczna), zbiory Ośrodka KARTA

Podziękowania za wspomnienia z czasów wprowadzenia stanu wojennego opisane w artykule kierujemy do Pani Bożeny Wojtaszek i Pana Stanisława Plewy.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, udostępnianie tylko za zgodą redakcji portalu staryczorsztyn.pl/MMC

Polskie Koleje Państwowe autobusami woziły turystów do Czorsztyna – Stary Czorsztyn

Shares

Mecenasi portalu: