Adam Bochenek: Pierwszego dnia mojej pracy w Czorsztynie przypadkowo oblany zostałem atramentem z kałamarza i dowiedziałem się co to są grule

W Starym Czorsztynie, 300 metrów od tzw. „Skrzyżowania” , które było centrum miejscowości stał budynek Ośrodka Zdrowia –piękna, stara, drewniana, piętrowa willa, która w pod koniec lat 60. XX wieku została przeznaczona na potrzeby służby zdrowia. W 1972 roku do Czorsztyna przybyli młodzi lekarze Anna i Adam Bochenkowie, którzy rozpoczęli pracę w tym ośrodku. Początki nie były łatwe, ale dziś wspominają ten czas jako jeden z najpiękniejszych w swoim życiu.

Do Czorsztyna młode małżeństwo lekarzy, absolwentów Akademii Medycznej w Lublinie przyjechało 1 grudnia 1972 roku. „Na dzień dobry okazało się, że musimy sobie zorganizować jakieś mieszkanie, bo razem z przydziałem miejsca pracy nie dostaliśmy żadnego mieszkania służbowego. Udałem się do Gminy i tutaj poinformowano mnie, że mieszkanie będzie do zaadaptowania na poddaszu budynku w którym od 2 lat działa Ośrodek Zdrowi.” – wspomina pierwsze dni w Czorsztynie doktor Adam Bochenek.

Jak wspomina Adam Bochenek pochodzący z Modarówki koło Krosna zaraz po rozpoczęciu pracy zaczął modernizację budynku. W obiekcie oprócz ogólnego gabinetu lekarskiego powstał gabinet pediatryczny, stomatologiczny, punkt apteczny, zaś poddasze zostało zaadaptowane na poczekalnię i łazienkę. Wydzielono na nim także 2 pokojowe mieszkanie , z kuchnią i łazienką w którym zamieszkali Bochenkowie. Bardzo dokładnie zapamiętał lekarz także pierwszy dzień swojej pracy w Czorsztynie.

„Wszystko działo się bardzo szybko. Przyjechałem do Czorsztyna sam, bo żona pechowo dzień wcześniej poślizgnęła się i mocno stłukła kość. Cały dzień przyjmowałem pacjentów. Po pracy chciałem poinformować rodziców o nowej pracy, bo nie wiedzieli , że pracujemy już w Czorsztynie, a nie było wtedy jak dziś komórek i musiałem pójść na pocztę i wysłać kartkę pocztową. Poczta mieściła się wówczas w samym centrum Czorsztyna w małym budynku. Kupiłem kartkę, wziąłem kałamarz z atramentem i pióro i miałem rozpocząć pisanie kartki gdy …. jakaś kobieta przypadkowo wylała na mnie całą zawartość kałamarza z atramentem. Na mój nowiutki, jedyny , najwspanialszy garnitur kupiony z nagrody za honorowe oddawanie krwi. Garnitur był nie do odratowania. I tak zakończył się mój pierwszy dzień w Czorsztynie” – wspomina Adam Bochenek.

W późniejszym etapie modernizacji budynku ośrodka zdrowia powstał gabinet ginekologiczny, który był pierwszym tego typu gabinetem w wiejskim ośrodku zdrowia na całym Podhalu. Potem doktor Bochenek utworzył jeszcze Punkt Lekarski w Sromowcach Niżnych, w domu Magierów.

Początki pracy w Czorsztynie i okolicznych miejscowościach były bardzo trudne. Z pierwszą wizytą poszedł doktor pieszo do ciężko chorego pacjenta w Sromowcach Wyżnych. W kolejną, już autobusem PKS udał się do Maniów.

Na wizyty domowe udawała się także lek. med. Anna Bochenek „Na początku lat 70. było na prawdę ciężko, bo w bardzo wiele miejsc trzeba było dotrzeć pieszo. Pamiętam jedną z zim, z wielkim śniegiem, kiedy męża nie było w Czorsztynie, a chory pacjent czekał na pomoc w domu. Musiałam dotrzeć do niego pieszo w tym śniegu. Ciężkie były zwłaszcza nocne wizyty u pacjentów ” – wspomina pochodząca z Lublina Anna Bochenek, która jest pediatrą.

Jak wspomina Anna Bochenek w latach 70 i 80 XX bardzo dużo pracowali. „Miałam po 17, 18 dyżurów w szpitalu w Nowym Targu na dwóch oddziałach: noworodkowym i pediatrycznym, w pogotowiu ratunkowym, a potem pracę w ośrodku zdrowia w Czorsztynie, w międzyczasie robienie specjalizacji z pediatrii i wyjazdy na wizyty domowe do pacjentów”

Od początku działalności w Czorsztynie Bochenkowie mieli pod swoją opieką nie tylko pacjentów w ośrodku zdrowia, ale także dzieci w szkołach i przedszkolach , flisaków, którym robili badania okresowe, jak również turystów w domach wczasowych czy w ośrodku wypoczynkowym „Na beczkach”. Jak trzeba było doktor Bochenek jeździł do porodów gdy położna potrzebowała pomocy do Niedzicy na izbę porodową.

Mimo ogromu pracy Anna i Adam Bochenkowie z wielkim sentymentem wspominają czas spędzony w Czorsztynie, a przede wszystkim swoich pacjentów. Doktorowi Bochenkowi szczególnie zapadł w pamięć jeden z pierwszych jego pacjentów którego przyjął w ośrodku zdrowia w Czorsztynie.

„Było wówczas do przyjęcia w ośrodku bardzo dużo ludzi, ale powiedziałem, że mimo iż nie jest zapisany na wizytę również go przyjmę i przyjąłem. Ten człowiek, nazywał się Rusnak, był mi za to bardzo wdzięczny i postanowił się odwdzięczyć. Kolejnego dnia przyszedł i powiedział, że przyniósł mi grule i chciałby je mi wnieść do mieszkania. Nie bardzo wiedziałem co to są „grule”, ale się zgodziłem. No i wniósł mi pacjent do mieszkania … worek ziemniaków” – wspomina z uśmiechem doktor Bochenek.

Kolejna karta historii ośrodka zdrowia i pracy w nim Bochenków zapisana została po przeniesieniu ośrodka z Czorsztyna do Maniów w związku z budową zapory i planami zalania Doliny Dunajca. Uroczyste otwarcie nowego ośrodka zdrowia w Maniowach miało miejsce 1 sierpnia 1993 roku, a honorowym gościem uroczystości był prof. Antoni Dziatkowiak, światowej sławy kardiochirurg.

W nowym ośrodku obok poradni ogólnej uruchomione zostały nowe poradnie m.in. poradnia laryngologiczna, chirurgiczna, a jak również rehabilitacyjna i fizjoterapii. Tam małżeństwo Bochenków przepracowało kolejnych 25 lat. Podczas pracy w ośrodku doktor Bochenek zrobił specjalizację z chirurgii ogólnej, medycyny rodzinnej oraz organizacji służby zdrowia.

W 2018 roku doktor Adam Bochenek po 50 latach pracy w zawodzie przeszedł na zasłużoną emeryturę. Społeczność lokalna Czorsztyna i Maniów z wielką pompą pożegnała lekarza wręczając mu m.in. dyplom, kapelusz góralski i ciupagę w ten sposób symbolicznie przyjmując do góralskiej społeczności.

Dziś Państwo Bochenkowie mieszkają w Nowym Targu, ale tęsknią za Starym Czorsztynem i ludźmi z którymi spotykali się przez blisko 50 lat.
„Stary Czorsztyn na zawsze pozostanie w moim sercu. Niezwykle mile wspominam to miejsce i ludzi z tamtego czasu. Zwłaszcza „Skrzyżowanie” przy którym toczyło się czorsztyńskie życie i gdzie spotykali się ludzie” – mówi Adam Bochenek.

„A ja ogromnie cieszę się gdy spotykam moich dawnych pacjentów z Czorsztyna. Nie jeden rzucił mi się na szyję przy powitaniu po latach i jest to niezwykle miłe. Mieliśmy szczęście do fantastycznego , urokliwego miejsca jakim jest Czorsztyn i wspaniałych ludzi którzy tam mieszkają” – dodaje Anna Bochenek.

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, udostępnianie tylko za zgodą redakcji portalu staryczorsztyn.pl/MMC

Shares