Aleksandra Knopik: Mieszkaliśmy w beczkach, plażowaliśmy nad Dunajcem i skakaliśmy ze Skałki. To były niezapomniane wakacje w Czorsztynie

Miałam 14 lat, gdy po raz pierwszy, w 1984 roku przyjechałam do Czorsztyna na wakacje. Mój tata pracował tutaj przez kilka lat przy budowie zapory i kilka kolejnych wakacyjnych miesięcy spędzałam właśnie w Czorsztynie.

W mojej pamięci z tych czorsztyńskich pobytów „na beczkach” pozostało kilka miejsc i wrażeń z nimi związanych. Plażowaliśmy często nad Dunajcem niedaleko Zielonych Skałek. Żeby znaleźć się na plaży wystarczyło wyjść z ośrodka „Na beczkach” i przejść kilkanaście metrów i już było się na plaży nad Dunajcem. Bardzo często chodziliśmy także na plażę przy Skałce i stamtąd skakaliśmy do wody, bo w tym miejscu było bardzo głęboko.

Bardzo charakterystycznym miejscem w ośrodku z beczkami była kuchnia w której były takie żółte i niebieskie talerze. Kuchnia jak zapamiętałam była fajnie wyposażona. Były naczynia, nawet lodówka i zamrażarka i ciepła woda, co nie zawsze w tych czasach było standardem.

Mieszkaliśmy w słynnych beczkach. W każdej z nich były dwa polowe łóżka, półeczka drewniana  i mały stoliczek. Samo miejsce wspominam z wielką sympatią. Czas spędzaliśmy w większości na zewnątrz. Obok naszego ośrodka  było duże pole namiotowe. Pamiętam także kajakarzy, którzy zatrzymywali się w ośrodku uczestnicząc w spływach kajakowych.
I oczywiście wędkarzy, których było w Czorsztynie zawsze bardzo dużo. Całymi dniami łowili ryby, które potem wędzili na ogniskach.

W niedzielę chodziliśmy do pobliskiej kaplicy flisackiej na msze święte, a po niej szliśmy na lody. Lodziarnia znajdowała się w taki domu prywatnym wybudowanym z cegły, nieotynkowanym . Obok była stanica Wojsk Obrony Pogranicza, która mieściła się w dawnym dworze Drohojowskich. Podczas jednych z wakacji poznałam w tamtych okolicach kolegę, który był mniej więcej w moim wieku.

Czasem wybieraliśmy się na spacer do Niedzicy. Zatrzymywaliśmy się na drewnianym moście i patrzyliśmy jak „stoją pod nim pstrągi”. Niezapomniane chwile. Potem przyglądaliśmy się mocno już wtedy zaawansowanej budowie zapory w Niedzicy. Bardzo miło wspominam ten czas. Na zawsze w mojej pamięci pozostaną te spacery traktem do Niedzicy, kąpiele w Dunajcu i skakanie ze Skałki do wody.

Do Czorsztyna jeździłam na wakacje do roku 1990. Potem przyjechałam tutaj gdy wszystko było już zalane, ale to jest już inne miejsce. Nie to z mojego dzieciństwa.

Aleksandra Knopik

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, udostępnianie tylko za zgodą redakcji portalu staryczorsztyn.pl/ 070122/MMC

Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, udostępnianie tylko za zgodą redakcji portalu staryczorsztyn.pl/08.01.22/MMC

Przeczytaj także: Tego krajobrazu już nigdy nie ujrzycie … – Stary Czorsztyn

Shares