Beata Niewiadomska – Bochnak: W latach 60. ubiegłego wieku PTTK w Czorsztynie był potęgą, dysponował 1200 miejscami noclegowymi i organizował najsłynniejszy spływ Dunajcem

Od lat 60.XX w. PTTK w Czorsztynie był najważniejszym punktem turystycznym PTTK Krościenko. Stąd wyruszały wycieczki na szlaki górskie, na Trzy Korony. Tutaj zbierały się grupy turystyczne żeby rozpocząć swoją przygodę w Pieninach. Na spływy łodziami również organizowane przez PTTK przyjeżdżały do Czorsztyna tysiące turystów z całej Polski. W roku 1962 przystań odnotowała udział w spływie 100-tysięcznego lub 1 – milionowego uczestnika. Dziś już dokładnie nie wiadomo, bo jedyne zdjęcie które się zachowało z tamtego spływu ma ucięta pierwszą liczbę na tej fotografii.

Jedną z osób, które zajmowały się obsługa turystyczną w Czorsztynie była Krystyna Niewiadomska. „Mama w PTTK w Czorsztynie rozpoczęła pracę jako 17-letnia dziewczyna w roku 1962 i całe swoje zawodowe życie związała z tą pracą, którą zresztą bardzo lubiła. Zajmowała się organizowaniem pobytu i noclegów turystom w Pieninach. Planowała i przydzielała noclegi grupom zorganizowanym, które przyjeżdżały z zakładów pracy na wycieczki w Pieniny. Noclegi były organizowane w kwaterach prywatnych w Czorsztynie i Kluszkowcach. W tamtym czasie takich miejsc noclegowych w prywatnych kwaterach w obu miejscowościach było ponad 1200” – mówi Beata Niewiadomska – Bochnak, córka Krystyny Niewiadomskiej, która znaczną część dzieciństwa spędziła z mamą w punkcie PTTK w Czorsztynie.

PTTK od lat 60.XX wieku rósł w siłę. Jednostka miała coraz większa bazę noclegową, zajęła się także organizacją spływu Dunajcem oraz wynajmem domków kempingowych i pola namiotowego pod Zielonymi Skałkami. Czorsztyński PTTK działał do początku lat 90 XX kiedy to zaczęto w związku z planowanym uruchomieniem zapory likwidować wszelką, w tym turystyczną aktywność w Czorsztynie.

Do Czorsztyna, na tzw. Skrzyżowanie przyjeżdżały autobusy z turystami. Zadaniem mojej mamy było zorganizowanie im i przydzielenie noclegów. Kwaterunek był głównie po prywatnych domach, chociaż czasem przy nadmiernej liczbie turystów zdarzało się, że turyści nocowali w stodole na sianie i korzystali z wygódki na podwórzu. Zamiast wanny czy prysznica była miska z wodą. Ale wówczas nikt nie narzekał. Gdy przyjeżdżał autobus w którym było 50 osób mama zajmowała się przydzieleniem turystów do poszczególnych domów w których mieli spędzić noc. W jednym domu nocowało najczęściej po kilka lub kilkanaście osób. Kolejnego dnia po noclegu grupa wyruszała na szlak górski” – opowiada Beata Niewiadomska.

Ponieważ w tamtych czasach nie było telefonów komórkowych i takich jak dziś możliwości szybkiego kontaktowania się Krystyna Niewiadomska niejednokrotnie godzinami czekała na przyjazd grupy, która z niewiadomych powodów nie docierała na miejsce na wyznaczoną godzinę. Czasem zostawiała w oknie pawilonu PTTK karteczkę z informacją, że grupa ma się zgłosić na kwaterę do Kluszkowiec czy Czorsztyna pod wskazany adres.

W pawilonie razem z Panią Krystyną na turystów czekali także często górscy przewodnicy. W Czorsztynie wysoki sezon turystyczny trwał nieco ponad 4 miesiące i wówczas Pani Krystyna była na miejscu. Pozostałe miesiące pracowała w oddziale PTTK w Krościenku. W zarządzie PTTK Krościenko, oddział w Czorsztynie był także spływ Dunajcem, który startował z przystani flisackiej zlokalizowanej na wysokości dworskich czworaków pod zamkiem.

Łodzie, wcześniej dłubanki, z których korzystano do około lat 60. XX wieku po 4 lub 5 spływały do Szczawnicy, gdzie kończył się spływ i tam goście wysiadali. Potem łodzie przewożono furmankami na przystań. Ilość osób w łodziach była podobna jak dzisiaj. Najczęściej do łodzi wsiadało 10-12 osób. Jeśli było więcej chętnych to łączyli pięć łodzi, a gdy było ich mniej to wystarczały cztery łodzie. Furmanki z łodziami jechały z Krościenka przez Snożkę i Czorsztyn pod zamek niedzicki” – opowiada Beata Niewiadomska – Bochniak.

Spływ był jedną z największych atrakcji turystycznych regionu. Już w latach w spływach uczestniczyły w nim dziesiątki tysięcy turystów rocznie. Na jednym z prezentowanych zdjęć ze spływu z lat 60. XX w. jest plansza witająca 100-tysięcznego lub milionowego uczestnika spływu. Dokładnie nie wiadomo, bo na zdjęciu ucięte są pierwsze cyfry tej liczby.

Shares