Czyny społeczne w latach 60 i 70 XX w. w Czorsztynie. Z lasu który posadziła młodzież w ramach czynu później zbudowano dach kościoła

Czyny społeczne – aktywność, która jest raczej nieznana dzisiejszej młodzieży, natomiast w latach 60, 70 i 80 XX wieku była elementem dnia codziennego lokalnych społeczności. Dzięki czynom społecznym w Czorsztynie i okolicznych miejscowościach porządkowane były tereny wokół szkół i innych budynków użyteczności publicznej i sadzone były drzewa.

Lokalna społeczność przy finansowym, a częściej materiałowym wsparciu władzy ludowej odnawiała stare budynki, sprzątała okolicę i sadziła kwiaty. Wyglądało to może mniej spektakularnie niż w dużych miastach, ale o niektórych czynach społecznych dawni mieszkańcy Czorsztyna pamiętają do dziś.

„Ja pamiętam czyny społeczne ze szkoły. To było sprzątanie terenu, sadzenie drzewek czy prace porządkowe na Snozce. Wtedy oczywiście nie było tyle śmieci co dziś, bo raczej plastiku nie było. Dużo było natomiast butelek szklanych, szkieł, puszek po konserwach, opon, jakiś papierków. Grabiło się na takie kupki, a potem się paliło. Dużo patyków…Dostało się za to po lizaku i człowiek się cieszył. Oj super czasy to były” – mówi Anna Tota, która w latach 70 jako dziecko mieszkała w Czorsztynie.

W ramach czynów społecznych od lat 50. XX wieku powstało w Czorsztynie i okolicznych miejscowościach kilka budynków użyteczności publicznej wśród których znalazły się zarówno kościoły jak i remizy OSP. Powszechnym zajęciem w ramach czynów społecznych było sadzenie przez młodzież szkolną drzew.

„Na przełomie lat 50/60 XX wieku w ramach prac społecznych zostały posadzone drzewa, stanowiące obecny las, na Snosce. Drzewa były sadzone przez młodzież szkolną z Kluszkowiec. Ksiądz, który również uczestniczył w pracach mówił do sadzących: „Pamiętajcie, że jak te drzewa urosną, to na Krośnicy wybudują kościół i z nich dach będzie”….. Drzewa urosły… kościół wybudowany….” – wspomina Aniela Łukaszczyk z Kluszkowiec.

Stałym punktem czynów społecznych były też prace porządkowe na górze Wdżar, zwłaszcza w okolicach Organów Hasiora w szczególności w okolicach różnych uroczystości m.in. pierwszomajowych obchodzonych w PRL-u. Młodzież chciała, nie chciała musiała maszerować i posprzątać okolice wokół organów – pomnika.

„Organy” Hasiora, które znajdują się na terenie naszej gminy nie powstałyby gdyby nie decyzja partii. Nie byłoby tam wielu uroczystości, nie byłoby czynów społecznych (sprzątania) gdyby nie decyzje partii. Pamiętam, że raz byliśmy sprzątać bo telewizja chciała mieć materiał propagandowy i ta akcja została pokazana w TVP” – wspomina Jan Węgrzyniak.

„Jak byłam harcerką to stało się tam przy pomniku (Organach Hasiora)  i  układało  się kwiaty. Z tego co pamiętam to w maju, w Dzień Zwycięstwa organizowane były tam imprezy. Ludzi było masa i pamiętam piwo Żywiec kiełbasę na ognisku i cukierki krówki .. i odbywały się tam zawody sportowe, biegi” – dodaje Anna Tota.

Klasyczny czyn społeczny zniknął z krajobrazu lokalnych społeczności, w tym Czorsztyna z początkiem lat 90. XX wieku. Potem już sporadycznie organizowano takie działania na rzecz lokalnego środowiska.

Altana „Maniowianka” fot. maniowy.net

Wyjątkiem była budowa altany „Maniowianka” w Maniowach w 2009 roku. Jak podkreślają mieszkańcy altana była dumą Maniów. Spłonęła w niedzielę, 7 czerwca 2009 roku.

„Altana była owocem zaangażowania i społecznej pracy sołtysa Franciszka Jarząbka oraz członków Związku Podhalan. Do jej powstania przyczynili się również: sołectwo Maniowy (drewno i pieniądze na wykonanie stołów i ław), Kazimierz Wolski ( podarował kamień na posadzkę ), FUH Jabłoński ( darmowe wykonanie części prac ), FUH Bukowski ( darmowe wykonanie części prac). Altana „Maniowianka” była chlubą Maniów. Duża, piękna w ładnym miejscu. Była miejscem licznych spotkań, imprez. Mógł z niej bezpłatnie skorzystać każdy z mieszkańców Maniów po poinformowaniu sołtysa.

Od czasu pożaru straszyła swoim wyglądem. Na początku maja grupka osób za zgodą i pod kierownictwem sołtysa Franciszka Jarząbka postanowiła społecznie uprzątnąć zgliszcza. Efekt jest dość ciekawy. Okazuje się, że prawdopodobnie będzie trzeba tylko zrobić nowy dach i oczywiście dokładnie wyczyścić pozostałe elementy drewniane. Chęć i wola jest również ze strony właściciela terenu i altany, czyli Gminy. Miejmy nadzieję, że w tym roku altana zostanie odbudowana” – można przeczytać o historii maniowskiej altany na stronie maniowy.net

Altana „Maniowianka” została po kilku latach odbudowana i nadal służy mieszkańcom Maniów.

Shares

Mecenasi portalu: