Previous
Next

Uratowana historia z piwnicy willi Diana w Czorsztynie. Niezwykły finał po 36 latach!

W 1990 roku, tuż po głośnych protestach przeciwko budowie zapory, wybrałem się z grupą znajomych do Czorsztyna. Chcieliśmy zobaczyć te piękne tereny zanim bezpowrotnie znikną pod wodą i zamek, który po zalaniu miał ulec zniszczeniu. Rozbiliśmy się namiotami na zielonej trawie niedaleko pensjonatu Diana.

Podczas spaceru po okolicy moją uwagę przykuła opuszczona, pusta pensjonat Diana. Wiedziałem, że w czasie niedawnych protestów mieszkali w niej ekolodzy. Pomyślałem, że nikomu nie będzie przeszkadzać, jeśli z czystej ciekawości wejdę do środka i rozejrzę się po tym pustostanie.

Podczas spaceru po okolicy moją uwagę przykuła opuszczona, pusta pensjonat Diana. Wiedziałem, że w czasie niedawnych protestów mieszkali w niej ekolodzy. Pomyślałem, że nikomu nie będzie przeszkadzać, jeśli z czystej ciekawości wejdę do środka i rozejrzę się po tym pustostanie.

Budynek zachwycił mnie swoją architekturą, a w pamięci mocno zapadła mi stara winda kuchenna. Chodząc po pustych pomieszczeniach, zszedłem w końcu do piwnicy. To, co tam zastałem, zupełnie mnie zaskoczyło. Na ziemi leżało mnóstwo porozrzucanych dokumentów, starych teczek i kwitów.

Gdy zacząłem je przeglądać, zrozumiałem, że patrzę na prywatną, nienaruszoną historię dawnych właścicieli tej posiadłości – rodzin państwa Dłuskich i Drohojowskich. Były tam testamenty, osobiste listy pradziadów, opisy strat wojennych po II wojnie światowej (zwłaszcza po pobycie wojsk sowieckich), a także zapiski religijne ostatniej właścicielki i stare wykrojniki do szycia i wiele innych dokumentów.

Pomyślałem wtedy, że gdybym sam był potomkiem tych ludzi, taka odnaleziona po latach pamiątka z przeszłości byłaby dla mnie czymś bezcennym. Nie mogłem pozwolić, aby te dokumenty zgniły lub zostały zalane. Zabrałem je z postanowieniem, że zrobię wszystko, by odszukać rodzinę i oddać im ich własność.

Przez kolejne lata kilkukrotnie próbowałem odnaleźć potomków na własną rękę, ale bezskutecznie. Czas mijał, a dokumenty wciąż czekały. Dopiero niedawno, zupełnym przypadkiem, trafiłem w internecie na portal Stary Czorsztyn z Grupy Gryf Media PR. Skontaktowałem się z redakcją i poprosiłem o pomoc w poszukiwaniach.

I los chciał, że po 36 latach od tamtego dnia w piwnicy, stał się prawdziwy cud. Dzięki ogromnemu zaangażowaniu i pomocy redaktor Marzeny Mordarskiej-Czuchry, pamiątki w końcu trafiły do rąk prawowitej potomkini – Pani Małgorzaty Wesołowskiej! Bardzo się cieszę, że ta historia po tylu latach znalazła swój szczęśliwy, poruszający finał, a uratowana tożsamość wróciła do domu.

Andrzej Płeszka

Od redakcji: 17 czerwca 2026 roku pamiątki rodzinne i dokumenty otrzymała Pani Małgorzata Wesołowska.
Ciąg dalszy historii niebawem 🙂

Materiał oryginalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie tylko za zgodą redakcji portalu staryczorsztyn.pl

Shares

Mecenasi portalu: