Organy Hasiora: Dygnitarze nie dotrzymali słowa. Hasior odpłacił pięknym za nadobne

Miały być wspaniałym, grającym pomnikiem utrwalaczy władzy ludowej, a pozostały niemym świadkiem słusznie minionej epoki. Organy Hasiora na górze Wdżar, na przełęczy Snozka koło Czorsztyna nieustannie, od blisko 60 lat budzą spore emocje. W latach 90 XX w. toczyły się dyskusje dotyczące usunięcia pomnika. W obronie pomnika stanęli wówczas nie tylko artyści, ale też mieszkańcy pobliskich Kluszkowiec i Czorsztyna. W 1993 roku, po blisko 30 latach od stworzenia dzieła o zmianę inskrypcji na pomniku władze gminy Czorsztyn poprosił sam autor dzieła Władysław Hasior.

Powstały w 1966 roku na przełęczy Snozka, na wysokości 653 m n.p.m. w paśmie łączącym Gorce z Pieninami jako „Pomnik ofiar walk wewnętrznych po II wojnie światowej”. Ich twórcą był słynny rzeźbiarz Władysław Hasior. Pomnik był potocznie znany jako pomnik utrwalaczy władzy ludowej, a przez Społeczny Komitet Pamięci Żołnierzy Konfederacji Tatrzańskiej określany jako UBelisk.

„Władysław Hasior zaprojektował pomnik poświęcony pamięci tych, którzy zginęli w czasie II wojny światowej i po niej na Podhalu … W zamyśle autora miały to być organy (może skrzydła, szpony) rozdzierające chmury na przełęczy Snozka, grające – jak eolska harfa – w czasie większych wiatrów. Organy jednak nigdy nie zagrały. Według niektórych źródeł – z powodu niezamontowania na pomniku odpowiednich piszczałek organowych, gongów, fletów i dzwonków zaprojektowanych przez Hasiora. Według innych źródłem dźwięku miała być sama konstrukcja. Powód nieukończenia montażu nie jest znany, jednak milczenie konstrukcji stało się powodem powszechnych kpin mieszkańców i turystów.

Pomnik odsłonięto 9 października 1966. U stóp dźwigarów znalazła się granitowa płyta z napisem: Wiernym synom Ojczyzny poległym na Podhalu w walce o utrwalenie władzy ludowej – Społeczeństwo ziemi krakowskiej w 1000-lecie państwa polskiego. Obok rząd figur zabitych i atrapy karabinów oraz kamienna rynna, w której podczas odsłonięcia pomnika zapłonął wieczny (w zamiarze) ogień.

Organy Hasiora/fot Jurek Georg

Po upadku rządów komunistycznych w Polsce w 1989 odbyła się kilkunastoletnia dyskusja dotycząca dalszych losów pomnika. Sam Władysław Hasior zwrócił się w 1993 do władz gminy Czorsztyn z prośbą o przemianowanie znaczenia instalacji – proponował skucie tablicy i leżących postaci. Pomnik rdzewiał i ulegał dewastacji (m.in. obłamano litery „utr” z wyrazu „utrwalenie”). Między pomnikiem a drogą wojewódzką nr 969, przechodzącą przez przełęcz, wyrosły drzewa, powodując, że jest on obecnie z niej mniej widoczny. Remontowi zdecydowanie sprzeciwiło się kilka podhalańskich stowarzyszeń: Klub im. Władysława Zamoyskiego w Zakopanem, Zarząd Główny Związku Podhalan, Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” w Zakopanem, Związek Polskiego Spisza oraz Towarzystwo Przyjaciół Orawy. Zwolennikami utrzymania pomnika i jego remontu byli mieszkańcy wsi Kluszkowce, na terenie której on się znajduje, profesorowie, pracownicy i studenci Wydziału Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie oraz teatr „Nie Teraz” z Tarnowa Mościc.

Jesienią 2010 przeprowadzono remont, który kosztował ponad 30 tysięcy złotych. Dawna tablica została usunięta i zlicytowana, a przychody z jej aukcji pomogły odzyskać część kosztów remontu. Remont prowadziła i nadzorowała Fundacja Rozwoju Jeziora Czorsztyńskiego, a wykonawcą była krakowska firma Aror. Po remoncie na pomniku zamontowano pasterskie dzwonki”- informuje wikipedia.pl

Ciekawą historię z Organami Hasiora przekazał nam Pan Jerzy:

„W roku 1972 byłem z-cą Komendanta Hufca ZHP w Nowym Sączu. Moi rodzice uczyli w szkole podstawowej w Kluszkowcach w pobliżu Czorsztyna. Kiedyś jadąc z Sącza zatrzymałem się na Przełęczy Snozka, bo zobaczyłem przy pomniku kilka samochodów. Poznałem W. Hasiora, który z kimś się sprzeczał. Podszedłem do nich, Hasior mnie poznał (też dawny harcerz z N. Sącza), ale nie chciał przy obcych rozmawiać. Zaprosił mnie do siebie do Zakopanego. Tam dopiero dowiedziałem się kim byli i co obiecywali, a nie spełnili, dygnitarze. Miał do nich pretensje, że obiecywano mu cienką stal szlachetną za dewizy na dokończenie pomnika, aby mogły się nazywać GRAJĄCE ORGANY, wydobywające dźwięki pod wpływem wiatru. To była obietnica w zamian za możliwość umieszczenia przy pomniku napisu gloryfikującego tych, którzy umacniali władzę ludową. Gdy rozmawiałem z nim, nie krył żalu i oburzenia, że tak go potraktowano.”

Organy Hasiora/fot Jurek Georg

Sądeczanin mieszkający w Zakopanem marzył aby zmaterializować jego ciekawy pierwotny pomysł. Nie doczekał. Może jednak znajdą się sponsorzy i ludzie sztuki (od Sącza po Zakopane), którzy dokończą dzieła . Władysław Hasior planował też na tzw. G. Zabełeckiej, w N. Sączu przy szosie wykonać pomnik upamiętniający Sadeczan poległych w czasie wojny (postacie z metalu, a w miejscu gdzie jest serce miał co pewien czas zapalać się płomień). Ten pomysł, z innych względów nie powstał. Szkoda… – dodaje Pan Jerzy.

Przeczytaj także:
Elżbieta Semczuk: „Na beczkach” w Czorsztynie tętniło życie. To była wymarzona „miejscówka” na wakacje! Tutaj poznałam mojego męża – Stary Czorsztyn

Shares