Ich historia rozpoczęła się w majątku Drohojowskich, gdzie połączyła ich wspólna praca. On był ogrodnikiem, ona kucharką. Tam narodziła się miłość, z której powstała wielopokoleniowa rodzina, a dzięki życzliwości właściciela majątku zbudowali dom, który przez dziesięciolecia tętnił życiem. Dziś wspomnienia o Stanisławie i Albinie Knurowskich zachował ich wnuk – Ryszard Knurowski, dzięki któremu możemy poznać historię jednej z rodzin dawnego Czorsztyna.
Stanisław i Albina Knurowscy – zwyczajni ludzie, niezwykła historia dawnego Czorsztyna
Historia dawnych miejscowości nie składa się wyłącznie z dziejów zamków, dworów czy ważnych wydarzeń politycznych. Tworzyli ją przede wszystkim ludzie – mieszkańcy, którzy swoją codzienną pracą budowali lokalną społeczność, wychowywali kolejne pokolenia i pozostawiali po sobie wspomnienia przekazywane w rodzinach. Do takich osób należeli Stanisław i Albina Knurowscy, dziadkowie Ryszarda Knurowskiego, którego wspomnienia o dzieciństwie w Starym Czorsztynie od kilku lat pozwalają odtwarzać świat miejscowości, która zniknęła pod wodami Jeziora Czorsztyńskiego.

Przy-ogrodku-dziadka.-W-tle-stacja-benzynowa
Początki tej rodzinnej historii sięgają okresu międzywojennego. Stanisław Knurowski, urodzony w 1910 roku, pracował jako ogrodnik w majątku rodziny Drohojowskich, właścicieli Czorsztyna, który dawał zatrudnienie wielu mieszkańcom okolicy. W tym samym dworze pracowała również Albina Kapuśnik, urodzona w 1906 roku, pełniąca obowiązki kucharki.
To właśnie tam się poznali. Ich znajomość szybko przerodziła się w uczucie, a kiedy właściciel majątku dowiedział się o planowanym ślubie młodej pary, postanowił podarować im parcelę pod budowę domu. Był to gest, który na długie lata odmienił losy rodziny Knurowskich. Na otrzymanej ziemi powstał dom, który przez następne dziesięciolecia stał się miejscem codziennego życia kilku pokoleń.

Dom dziadka Stanisława Knurowskiego. Widok z drogi Pod Zieloną. Na zdjęciu Ryszard Knurowski z mamą Ludwiką 1970 r.
Takie relacje pomiędzy właścicielami majątków a ich pracownikami nie należały wówczas do codzienności, dlatego historia przekazywana przez Ryszarda Knurowskiego pokazuje także mniej znane oblicze dawnego Czorsztyna. Dwór Drohojowskich nie był jedynie domem właścicieli Czorsztyna. Dla wielu rodzin stanowił miejsce pracy, z którym wiązały się najważniejsze życiowe wydarzenia, a czasem – jak w przypadku Stanisława i Albiny – początek wspólnej drogi.
Jak wspominają także inni mieszkańcy Starego Czorsztyna opowieści o tym jak Drohojowski, właściciel Czorsztyna ofiarował działki swoim pracownikom, a było ich co najmniej kilkunastu do dziś pozostają w pamięci Czorsztynian i ich opowieści rodzinnych.
Wybudowany przez nich dom szybko stał się typowym wielopokoleniowym gospodarstwem. Mieszkali w nim dziadkowie, ich syn Wacław z rodziną oraz drugi syn Roman z najbliższymi. Tak wyglądało życie wielu rodzin na Podhalu i w Pieninach, gdzie pod jednym dachem funkcjonowały jednocześnie dwa lub trzy pokolenia, wspólnie pracując i pomagając sobie na co dzień.

Karuzela przy kempingu pod Zieloną
Jednak dom Knurowskich pełnił jeszcze jedną ważną rolę. Jeden z pokoi przeznaczony był dla przyjezdnych gości. W przedwojennym i powojennym Czorsztynie rozwijająca się turystyka stawała się coraz ważniejszym źródłem utrzymania mieszkańców. Osoby przyjeżdżające na wypoczynek określano wówczas mianem „letników”, choć – jak wspomina Ryszard Knurowski – wielu z nich odwiedzało rodzinę również zimą. Z biegiem lat zwykłe relacje gospodarzy z turystami przeradzały się w serdeczne znajomości i wieloletnie przyjaźnie.
Jednym z najbardziej znanych gości odwiedzających dom Knurowskich była ceniona piosenkarka Maria Koterbska. Jej wizyty pokazują, że nawet niewielki Czorsztyn był miejscem, do którego chętnie wracali ludzie z różnych stron Polski, szukając spokoju, pięknych krajobrazów i rodzinnej atmosfery. W swoich wspomnieniach Ryszard Knurowski wielokrotnie podkreślał, że właśnie ta bliskość mieszkańców i przyjezdnych tworzyła niepowtarzalny klimat miejscowości.
Stanisław Knurowski należał do ludzi niezwykle pracowitych. Aby zapewnić rodzinie utrzymanie, podejmował różne zajęcia. Pracował jako palacz w urzędzie gminy, był także listonoszem obsługującym okoliczne miejscowości. Rower, którym pokonywał codziennie wiele kilometrów, był w tamtych czasach symbolem nowoczesności i pozwalał sprawnie docierać do mieszkańców rozsianych po całej okolicy.
Równocześnie prowadził niewielkie gospodarstwo. Hodował drób, utrzymywał krowy oraz zajmował się pszczołami. Dla rodzin żyjących w dawnym Czorsztynie było to naturalne uzupełnienie dochodów i sposób na zapewnienie sobie samowystarczalności. Tak wyglądała codzienność większości mieszkańców – łączyli pracę zawodową z obowiązkami gospodarza, a wolny czas podporządkowany był rytmowi pór roku.
Stanisław i Albina wychowali czterech synów – Kazimierza, Tadeusza, Wacława i Romana. Los rodziny nie oszczędził jednak wojennych tragedii. W 1940 roku najstarszy z braci, Kazimierz, zginął tragicznie, potrącony przez niemiecki samochód wojskowy. Ta bolesna strata na zawsze zapisała się w historii rodziny i stała się jednym z wielu dramatów, jakie II wojna światowa przyniosła mieszkańcom Pienin.
Po zakończeniu wojny życie powoli wracało do normalności, choć świat wokół coraz szybciej się zmieniał. W połowie lat sześćdziesiątych jeden z synów, Tadeusz, wyemigrował z rodziną do Stanów Zjednoczonych. Mimo życia za oceanem regularnie odwiedzał rodzinny Czorsztyn, utrzymując więź z miejscem swojego dzieciństwa.
Dla Ryszarda Knurowskiego dom dziadków był czymś znacznie więcej niż tylko miejscem zamieszkania. To właśnie tam spędził dzieciństwo, poznawał ludzi odwiedzających Czorsztyn, obserwował codzienną pracę dziadka i chłonął atmosferę miejscowości, która żyła w rytmie Dunajca, zamku i pienińskich szlaków. W swoich wspomnieniach wielokrotnie wraca do rodzinnego domu stojącego przy drodze prowadzącej do Maniów oraz do ostatnich spacerów po Czorsztynie tuż przed rozpoczęciem budowy zapory.

Przed domem dziadka – droga prowadzi w kierunku skrzyżowania w centrum Czorsztyna
Pod koniec XX wieku świat, który znali Stanisław i Albina Knurowscy, przestał istnieć. Budowa zapory na Dunajcu i utworzenie Jeziora Czorsztyńskiego doprowadziły do wysiedlenia mieszkańców oraz zatopienia starej części Czorsztyna. Zniknęły domy, drogi, sady i miejsca codziennego życia. Ocalały jedynie fotografie, rodzinne pamiątki oraz wspomnienia tych, którzy tam dorastali.
Historia Stanisława i Albiny Knurowskich jest opowieścią o zwyczajnych mieszkańcach dawnego Czorsztyna. Nie pełnili ważnych urzędów ani nie zapisali się na kartach wielkiej historii, jednak to właśnie dzięki takim rodzinom przez dziesięciolecia rozwijała się miejscowość położona nad Dunajcem. Ich losy przypominają, że historia Pienin to nie tylko dzieje zamków i wielkich rodów, lecz także codzienność ludzi, których praca, wzajemna życzliwość i rodzinne więzi stworzyły wyjątkowy charakter dawnego Czorsztyna.
Redakcja portalu staryczorsztyn.pl dziękuje Panu Ryszardowi Knurowskiemu za opowieść o swoich dziadkach i ich historii dzięki której mógł powstać ten artykuł .
Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie tylko za zgodą redakcji portalu staryczorsztyn.pl

























